2020-09-28 12:26  -  Husaria

Husaria - Victoria Głożyny

Husaria - Victoria Głożyny

Przeminęło z wiatrem... 




W sobotnie wietrzne popołudnie przyszło się nam zmierzyć z drużyną, która od początku rozgrywek ligowych zdobyła raptem 3 bramki, tracąc ich aż 28. Victoria Głożyny, bo o niej tutaj mowa przyjechała na Wilchwy w sile jedenastu zawodników. Nas było w porywach trzech więcej, a Mirek i tak po pierwszej połowie musiał uciekać z powodów osobistych do domu. Trzynastu zawodników to nie jest wymarzona ilość, ale gra się w tylu ilu jest nas dostępnych, a Victoriaków i tak było jeszcze mniej...

Jak opisać taki mecz? 

Jak przelać na "papier" to, co wydarzyło się tego wrześniowego sobotniego popołudnia? 

Na język ciśnie się tylko jedno słowo. Wyraz, którego w języku polskim można użyć jako część mowy w każdej formie. 

Ileż to już razy wydarzyła się ta sama sytuacja. Ileż razy musimy dostać po pyskach, aby w takich meczach zacząć myśleć inaczej. 

Historia znów zatoczyła koło i to koło rozjechało nasze jajka na miękko.

Widać było od samego początku tego spotkania, że każdy z nas już go mentalnie wygrał. Może jednostki próbowały coś zdziałać w trakcie potyczki, ale nikt tak naprawdę nie chciał do 60 minuty się "spocić". Ja wiem, że co niektórzy chcieli coś szarpnąć, ale panowie opisując te 90minut trzeba patrzeć na całą drużynę, a Husaria na pierwszą połowę w ogóle nie wyszła. To była najgorsza pierwsza połowa w naszym wykonaniu jaką widziałem stojąc między słupkami, a uwierzcie mi, trudne mecze dopiero nadejdą i wtedy nawet w naszym optymalnie najlepszym podejściu możemy zostać z niczym. Tomo po meczu powiedział, że najlepiej jakbyśmy w takich spotkaniach poprostu dali przeciwnikowi wbić na początku bramkę, bo wtedy nas to otrzeźwia. Akurat teraz zbyt mocno chcieliśmy od razu wyrównać po stracie w 53 minucie i za bardzo na hurra ruszyliśmy do przodu, a Victoria po strzeleniu pierwszej bramki "sam na sam" po prostu przeczekała chwilę i ruszyła z kontrami. 7 minut i trzy stracone bramki dopiero nas wku.....y i w tym meczu Głożyny już praktycznie nie wyszły ze swojej połowy, ale czy nam potrzebne są takie dramaty. Nie potrafiliśmy ugrać nic więcej jak to co zdobyliśmy, chociaż człowiek"Panda" wybronił im tą końcówkę.

Nie ważne!!!

Ważne jest to, że obniżyliśmy loty bardzo nisko. Gdzie te poświęcenie, które tak bardzo nas odróżniało od innych. Ta presja, która od gwizdka zaczynającego spotkanie ruszała niczym prawdziwa Husaria na najeźdźcę. W sobotę wyglądaliśmy bardziej jak kurczaki i to takie z Reala, wymyte Ludwikiem do ponownej sprzedaży. Gdzie ta nasza siła, poświęcenie za drugiego? Zaczynamy za bardzo wytykać sobie na boisku błędy zamiast grać. Nie reagujcie na stratę piłki odwracając się do niej plecami, tylko zapierd....cie po nią. Tracąc piłkę w optymalnym miejscu boiska, czyli na połowie przeciwnika goń za nią jeden z drugim, a nie marszem podążaj w kierunku środka. Tak nie pomożesz drużynie!!! 

Czy teraz, po spotkaniu z Mostalem w Żorach, z przeciwnikiem który nie kalkuluje tylko leje wszystkich, będziemy mieli jeszcze opierzenie?

Zagraliśmy z Glożynami tak jak przedstawiała tą sytuację tabela. Każdy myślał, że skoro inni wbili im 28 bramek w trzech meczach, to zrobili to na stojaka, albo że Victoria się położyła. A to nie tak. Nasz sobotni przeciwnik wygrał ten mecz jak najbardziej zasłużenie. Poprawił swój dorobek strzelecki o 100 %, a my nie. Panowie jak nie zaczniemy walczyć w meczach po "swojemu", to reszta drużyn przejedzie się po nas. Wygraliśmy Ligę Letnią pełnym zaangażowaniem i bez kalkulacji, a teraz zachowujemy się tak jakby przeciwnicy mieliby nas szanować z urzędu. Bez sensu.

Panowie, apeluje o większe jaja na meczach.

Brak mi słów o tym co się wydarzyło. 

Mam nadzieję, że pomimo tego całego rozgardiaszu zagramy dobry mecz z Żorami. Jaki by nie był wynik, bądźmy dumni z tego że zagraliśmy dobre spotkanie. Będzie ciężko, ale tylko z nożem w zębach i pełną mobilizacją jesteśmy w stanie coś ugrać. Oni zagrają z nami z chęcią dopisania sobie kolejnych trzech punktów, a my musimy pokazać się z jak najlepszej strony, a wtedy jesteśmy ku.....o groźni!!! 

Uuuuaaaaa